Porażek ciąg dalszy…

K.S. Kotwica Korczyna – LKS Wesoła 2:4 (0:1)

Gole: (55′) Franciszek Jasiewicz, (58′) Radosław Stasik – (20′) Kamil Osip, (52′) Witold Drewniak, (74′) Witold Drewniak, (84′) Witold Drewniak

Kotwica: Piotr Paczosa – Marcin Rymarz, Maciej Gorzynik, Łukasz Wojnar (82′ Rafał Szczur), Kamil Furtek (74′ Adrian Piękoś) – Wiktor Czajka, Dawid Surmacz, Paweł Urbanek (13′ Tobiasz Pasterkiewicz), Franciszek Jasiewicz – Radosław Cebula, Radosław Stasik

LKS: Jakub Sabura – Kamil Kozdraś, Mirosław Majda, Mariusz Drewniak, Damian Łukasiewicz – Piotr Wrona, Kamil Osip, Eryk Karnas, Dawid Karnas – Dominik Laska, Witold Drewniak

Niedzielne spotkanie było dla naszego zespołu bardzo ważnym w kontekście próby zdobycia punktów tym bardziej że drużyna gości pojawiła się na obiekcie Kotwicy z „gołą” jedenastką bez zawodników rezerwowych.

Nasza drużyna tym razem dobrze weszła w mecz i już w 5′ ładnie w pole karne z prawej strony piłkę wrzucił Czajka lecz strzał Stasika z główki przeleciał nad poprzeczką bramki chronionej przez Saburę a dwie minuty później ten sam zawodnik nieczysto trafił w piłkę która po dograniu innego z juniorów występującym w tym meczu Radosławie Cebuli trafiła prosto do rąk bramkarza. W 16′ mocny strzał aktywnego od początku meczu Stasika z siedemnastego metra bramkarz Lks-u przeniósł nad poprzeczką bramki i gdy wydawało się że gol dla naszego zespołu to kwestia chwili w 20′ pierwszy atak gości kończy się zdobyciem bramki którą strzelił Osip po indywidualnej akcji i minięciu naszej defensywy oraz bramkarza.

Warto dodać że w 13′ straciliśmy również ważne ogniwo naszej obrony bo kontuzji stawu skokowego nabawił się Paweł Urbanek tym samym dołączając do grupy kontuzjowanych we wcześniejszych meczach Konrada Goneta, Mateusza Zycha oraz Dawida Zycha. Od tego momentu do końca pierwszej połowy gra toczyła się już w środkowej strefie boiska a jedyny warty odnotowania fakt miał miejsce w 32′ kiedy to Paczosa w stylu bramkarza piłki ręcznej nogami wybronił strzał Osipa.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli przyjezdni którzy zapewne chcieli skorzystać z tego że nie mając możliwości zmian odpoczęli w przerwie i to w 100% im się udało bo w 52′ po stracie piłki na 25 metrze przez Wojnara przejął ją Drewniak popędził w kierunku naszej bramki i ponownie przy biernej postawie obrońców zdobył bramkę na „raty”ponieważ Kania pierwszy strzał obronił ale przy dobitce już nie miał nic do powiedzenia.

Po strzeleniu drugiej bramki zawodnicy gości chyba zbytnio się rozluźnili czego efektem było najpierw w 55′ podyktowanie rzutu karnego za faul na Rymarzu a pewnym egzekutorem okazał się Jasiewicz który strzałem w okienko bramki zdobył kontaktowego gola a trzy minuty później Czajka posłał dobrą piłkę w pole karne gdzie obrońca Wesołej wybił ją na rzut rożny po którym do remisu doprowadził widoczny w tym meczu Stasik.

Szybko strzelone bramki sprawiły że kibice zgromadzeni na trybunie uwierzyli w to że stać naszą drużynę na zdobycie kompletu punktów jednak nic mylnego bo od tej właśnie chwili postanowili oni praktycznie nie grać w piłkę nożną czego efektem była lawina dogodnych sytuacji po stronie gości. Najpierw w 60′ po wrzutce z rzutu wolnego Drewniak trafił w poprzeczkę a dwie minuty później również z wolnego Paczosa odbił piłkę wprost pod nogi Wrony który oddał z kolei strzał prosto w naszego bramkarza.

Kolejne minuty ubiegały tak jak to by nasza drużyna grała podstawowym składem bez możliwości zmian bo kompletnie nie potrafiliśmy upilnować zawodników Lks-u. W 65′ oko w oko z popularnym „Kanią” stanął Osip i tylko on sam wie jak w takiej sytuacji ostemplował jedynie słupek bramki a za chwilę ponownie Wrona kompletnie osamotniony na nasze szczęście nieczysto trafił w piłkę.

Jak stare porzekadło mówi niewykorzystane sytuacje lubią się zemścić ale nie tym razem gdyż w 74′ goście dopięli swego za sprawą Drewniaka który wzorowo zamknął akcję oskrzydlającą swojego zespołu i strzałem z powietrza wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Wynik spotkania został ustalony w 84′ kiedy to po wrzutce ze środka boiska piłka poszybowała nad głowami wszystkich zawodników, przeszła za naszą linię obrońców gdzie spokojnie i najlepiej odnalazł się ponownie Drewniak i płaskim strzałem pokonał Paczosę kompletując tym samym hat tricka w tym meczu.

W naszej drużynie zagrał Dawid Surmacz który stawił się po przyjeździe z pracy w Holandii i obok Radosława Stasika był wyróżniającą się postacią w tym meczu!!!

Pawłowi jak i reszcie kontuzjowanym zawodnikom życzymy szybkiego powrotu do zdrowia..Powodzenia Panowie!!!

Recommended Posts

No comment yet, add your voice below!


Add a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *